Początki pierwszej, prywatnej telewizji w bloku wschodnim były przedsięwzięciem amatorskim. PTV Echo stworzyli Andrzej Zygmunt, Marek Młynarczyk, Henryk Pacha oraz Ireneusz Orzechowski.

- Nazywało się to PTV Echo czyli Prywatna Telewizja Echo i nie nazywała się wtedy Echo24, bo wtedy jeszcze nie nadawało się 24 h na dobę - chyba, że była taka potrzeba - tłumaczy Maria Nawrot, dziennikarka.

- Echo, jako takie, miało jedną zasadę: jeżeli ktoś miał pomysł na coś dobrego, żeby ta telewizja była inna od tego co serwowano przez państwową telewizję i umiał to wdrożyć, to było to natychmiast realizowane - dodaje Emilian Zgraja, realizator dźwięku. 

Programy początkowo nadawano z akademika Arka przy ulicy Olszewskiego.

- Potem przeprowadziliśmy się w bardzo prestiżowe miejsce: na 22 piętro Poltegoru. Bardzo często zdarzało się, że na nasze rocznice przyjeżdżały gwiazdy. W telewizji Echo gościli między innymi Maryla Rodowicz, Lech Wałęsa. Wtedy byliśmy taką mobilną, szybko reagującą stacją. Może właśnie dlatego, że ta młodość, ci ludzie, którzy z taką pasją pracowali byli odbierani bardzo dobrze - wyjaśnia Maria Nawot.

Materiały powstawały bardzo spontanicznie. Kiedyś nadawaliśmy program, który był w nocy i przyszła informacja, że pali się Teatr Polski. W ciągu 5-8 minut ekipa z kamerą była na miejscu - mówi Emilian Zgraja.

W lipcu poprzedniego roku telewizja powróciła pod nazwą Echo24.