- Przez 15 lat ratowaliśmy zwierzęta. Daliśmy życie ponad 1100 koniom, ponad 500 psom, setkom kotów i kilkuset zwierzakom gospodarskim i dzikim. W Szczedrzykowicach prowadzimy największy w Europie azyl dla koni, gdzie na co dzień opiekujemy się 500 końmi. I prawie 300 innymi zwierzakami. Teraz nie mamy żadnych pieniędzy - mówi Weronika Nieborak, fundacja Centaurus.

Fundacja nie wie, czy za dwa miesiące będzie istnieć, ani co się stanie ze zwierzętami. Koszt utrzymania azylu jest bardzo duży, a wszystko kosztuje.

- Samo utrzymanie 500 koni to 250 000 zł miesięcznie, aby je wykarmić. Któż to udźwignie... a gdzież leczenie, a gdzie setki innych zwierząt, zwierzęta w hotelach. Trzy miesiące samego utrzymania naszych zwierząt to milion. Kolejny milion lub więcej to koszt transportów, weterynarza, klinik, stajennych, kowala, rehabilitacji, specjalistycznych pasz, rachunki za prąd, wodę i za bieżące funkcjonowanie 3 ośrodków, które prowadzimy - dodaje Weronika Nieborak, fundacja Centaurus.

Wcześniej folwarkowi pomagały firmy, teraz zwierzęta mogą umrzeć z głodu. Azyl nie był przygotowany na obecną sytuację, ale mało osób było przygotowanych na wybuch epidemii koronawirusa.

- Błagamy was, pomóżcie naszym zwierzakom, abyśmy nie zniknęli z mapy Europy, bo w jednej sekundzie zmieniło się wszystko - apeluje Weronika Nieborak, fundacja Centaurus.

Do pomocy azylowi włączyło się już między innymi wojsko obrony terytorialnej, które dostarczyło siano dla koni. Miejsce to może przetrwać dzięki ludziom i datkom. Więcej informacji na temat folwarku dla koni można znaleźć na stronie fundacji Centaurus.