Obóz koncentracyjny w Oświęcimiu powstał na przełomie kwietnia i maja 1940 roku. Przez blisko pięć lat służył III Rzeszy w procesie eksterminacji narodu żydowskiego i nie tylko. Jesienią 44. roku naziści przystąpili do likwidacji obozów, z uwagi na wydarzenia na froncie wschodnim. W styczniu kolejnego roku nadal na terenie obozu przebywało kilka tysięcy więźniów, którzy czekali na wyzwolenie.

- Żołnierze byli przerażeni. Oni w ogóle nie byli przygotowani na to, co zastaną na miejscu. W Auschwitz przebywało już wtedy zaledwie 7 tysięcy więźniów. Jeśli chodzi zaś o ogólną liczbę, to w niemieckim obozie zginęło ponad milion Żydów,150 tysięcy Polaków i kilkadziesiąt tysięcy przedstawicieli innych narodowości - mówi Juliusz Woźny z Centrum Historii Zajezdnia.

Paradoks historii sprawił, że żołnierze będący formalnie przedstawicielami stalinizmu, przynieśli wolność więźniom nazizmu. 

- Kilkuset Ukraińców ,z tej części armii, zginęło w trakcie akcji wyzwoleńczej. Niemcy stawiali opór. W związku z tym można mówić o wyzwoleniu, a nie zwykłym przjęciu - dodaje Woźny.

Choć Oświęcim od Wrocławia dzieli blisko 200 km, to na terenie stolicy Dolnego Śląska istnieje wiele organizacji, które nie pozwalają zapomnieć żydowskim części polskiej historii.

- Nasza Fundacja zajmuje się przypominaniem o dziedzictwie żydowskim we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Została założona w 2005 roku, żeby wesprzeć gminę żydowską w celu odbudowania i wyremontowania synagogi pod Białym Bocianem. Od tamtej pory prowadzimy tutaj centrum integracji i kultury żydowskiej. Organizujemy wystawy, koncerty, spektakle edukacyjne, ktore opowiadaja nie tylko o dziedzictwie żydowskim, ale także o tym, jak złożony jest nasz świat i jak wiele elementów może budować jego skomplikowanie - podsumowuje Małgorzata Hućko z Fundacji Bente Kahan.

27. stycznia do dziś ważna data dla całej ludności żydowskiej, nie tylko w Polsce.