Od 1 kwietnia rząd wprowadził kolejne obostrzenia związane z przebywaniem na terenach zielonych. Zakaz przebywania w lasach nie spodobał się niektórym mieszkańcom Wrocławia. Apelują oni do policji i straży miejskiej, aby nie karać obywateli, którzy samotnie wychodzą do lasów na spacer lub pobiegać.

- Zwróciliśmy się do funkcjonariuszy, bo wierzymy, że dobrze nam życzą, a nasze zdrowie, dobre samopoczucie ma dla nich pewną wartość. Wiemy, że nie chcą ograniczać naszej wolności tam, gdzie robimy coś, co sprzyja naszemu zdrowiu, co jest bardzo ważne w czasach epidemii i co nie zagraża absolutnie nikomu - mówi Ewa Zachara, mieszkanka Wrocławia. 

Jak twierdzą mieszkańcy - możliwość kontaktu z przyrodą jest niezbędnym elementem higieny psychicznej.

- Apelujemy o zdrowy rozsądek i niekaranie ludzi, którzy chodzą na spacer. Człowiek nie może siedzieć 24 h w czterech ścianach. To nie jest dobre dla jego zdrowia psychicznego i fizycznego - dodaje Wanda Sontowska z Wrocławia.

- Wirus nie zaraża przez powietrze, ale nas uodparnia - wyjaśnia Wioletta Susmanek, mieszkanka Wrocławia. 

Profesor Krzysztof Simon również uważa, że obostrzenie związane z wychodzeniem do lasu nie jest zasadne, jeśli zachowamy odpowiednią odległość od siebie

- Dlaczego sklep z elektroniką ma być zamknięty, co to jest? To jest absurd z mojego punktu widzenia. Nie bardzo wiem dlaczego nie można wyjść do lasu, gdzie jedna osoba na 9 kilometrów się spotyka. To chyba są nadmierne obostrzenia - tłumaczy dr Krzysztof Simon, Ordynator  I Oddziału Zakaźnego Szpitala przy ulicy Koszarowej.

Za złamanie zakazu i przebywanie w parkach, lasach oraz innych terenach zielonych grozi kara od 5 do nawet 30 tysięcy złotych.