To tutaj bije serce Uniwersytetu Wrocławskiego. Aula Leopoldina to jedno z niewielu tak oryginalnie zachowanych wnętrz niekościelnych w Polsce. Późny barok widać tutaj na każdym kroku, w każdym miejscu. Prace konserwatorskie przeprowadzone zostały kilka razy, obecne trwają od 2015 roku. Aktualnie konserwatorzy odnawiają malowidła i elementy rzeźbiarskie na sklepieniu.

- Staramy się przy odtwarzaniu brakujących fragmentów, zastosować oryginalną technikę, którą stosowali artyści, urządzając to piękne wnętrze - mówi Ronald Róg, konserwator zabytków i kierownik prac.

Część prac polegała na usunięciu przyczyn zniszczeń i temu, żeby zapobiec powstawaniu dalszych uszkodzeń. Ten etap został praktycznie zakończony, więc przyszedł czas na odrestaurowanie malowideł i pokazanie walorów artystycznych sklepienia. Zadanie nie należy do najłatwiejszych między innymi z powodu trudnego dostępu do obiektów. Zespół konserwatorski musiał zbudować specjalne pomosty i rusztowanie wysokości 11 metrów, a większość prac wykonuje w pozycji stojącej.

- Trudność stanowi to, że jest to malarstwo iluzjonistyczne, barokowe na zasadzie kwadratury. Musimy zachować odpowiednie proporcje i skróty perspektywiczne, a także odpowiednie odwzorowanie rysunku i perspektywę powietrzną. I co ważne, odpowiednie nasycenie kolorów, które zmienia się realnie na odcinku jednego metra, natomiast tworzy iluzję 10-15 metrów - dodaje Ronald Róg, konserwator zabytków i kierownik prac.

Skąd jednak mieć pewność i wiedzę, jak wyglądały malowidła? Jaki miały kolor? Jak prezentowały się fragmenty, które zostały zniszczone? Konserwatorzy podczas prac opierają się między innymi na zdjęciach niemieckiego fotografa Rudolfa Jaguscha z 1944 roku.

- Wtedy, Niemcy widzą, że przegrywają II wojnę światową i wiedząc, że zaczęły się bombardowania terenu Niemiec, wykonali gigantyczną pracę dokumentacyjną. Fotograf na Dolnym Śląsku nazywał się Jagusch i przez cały rok robił dokumentację wszystkich możliwych i dostępnych dla siebie dzieł sztuki - podkreśla dr Łukasz Krzywka, historyk sztuki z Uniwersytetu Wrocławskiego.

- Bardzo dużo mówi nam sam obiekt, a to, co on nam mówi znaleźliśmy w zasadzie w dokumentacji historycznej, która funkcjonuje i funkcjonowała jeszcze w XVIII wieku. Takie zdjęcia czarno-białe udało nam się odnaleźć, ale co najważniejsze mamy też dokumentację kolorową wykonaną przez głównego fotografa Wrocławia w 1944 roku, kiedy Niemcy wycofywali się z Wrocławia - zaznacza Ronald Róg, konserwator zabytków i kierownik prac.

Paradoksalnie jednak ta dokumentacja nie pomaga w uzupełnieniu ubytków, ale w podjęciu decyzji, z czego należy zrezygnować i co zostało zmienione w trakcie prac konserwatorskich w latach powojennych. Powierzchnia sklepienia, na której pracują konserwatorzy, to 340 metrów kwadratowych. Remont powinen skończyć się w marcu następnego roku.