- Klienci mieli podpisaną przedwczesną umowę na zakup domu wartego prawie milion złotych. Wpłacili zadatek. Zdolność kredytowa została przez nas wcześniej zbadana. Wynosiła prawie 1,4 miliona złotych. W zeszłym tygodniu klientka zadzwoniła, że bank nie chce udzielić kredytu, bo nagle straciła zdolność kredytową - mówi Marlena Joks, Dolnośląskie Stowarzyszenie Pośredników w obrocie nieruchomościami i zarządców.

- Sprzedaż mieszkań bardzo spadała. Nie wiemy, jak zachowają się inwestorzy. Jest bardzo dużo niewiadomych, a to są wielokosztowe biznesy. Problemy tej branży bedą głębokie - przewiduje Marek Pasztetnik, Prezes Zarządu Zachodniej Izby Gospodarczej.  

Zdaniem ekspertów trudno przewidzieć przyszłość rynku mieszkaniowego. A to czy ceny spadną, a jeśli tak to, o ile nadal pozostaje wielką niewiadomą. Dla stolicy Dolnego Śląska jest jednak światełko w tunelu.

- Wszyscy czołowi analitycy z całej Polski zawsze podkreślają, że rynek wrocławski jest wzorowy. Głównie dlatego, że ceny na rynku pierwotnym są znacznie wyższe niż na rynku wtórnym - dodaje Joks.

To oznacza, że nowe nieużywane mieszkania, które tworzą rynek pierwotny są znacznie droższe od tych, które można odkupić od poprzedniego właściciela na runku wtórnym. Wahania cen nieruchomości są jednak w obecnej sytuacji nieuniknione.

- W pierwszej kolejności ucierpi rynek mieszkań. Najbardziej odporny na kryzys jest rynek domów, a na końcu rynek gruntów. Teraz bardzo wiele zależy od deweloperów, czy uruchomia nowe inwestycje czy poczekają na rozwój wydarzeń - podsumowuje Joks.

Wszelkie zmiany z pewnością będą miały charakter długotrwały. Tak jak w przypadku innych branż, największe szanse na przetrwanie mają największe marki.