Osobom zatrudnionych w MPK wypłacono ponad 20 milionów złotych premii za ubiegły rok. Jak przekonuje rzecznik, premie te są częścią wynagrodzeń należnych pracownikom.

- Premie są składową częścią pensji naszych pracowników. Wygląda to tak, że kierowca czy motorniczy dostaje pensję podstawową i do tego jest premia jeśli wszystko odbywa się zgodnie z planem i z zadaniami. Zatrudniając naszych kierowców już o tym od razu informujemy, więc nie jest to coś, co dajemy ekstra - tłumaczy Tomasz Sikora, rzecznik MPK.

Straty spółki w ubiegłym roku wyniosły blisko 9 milionów złotych. Rzecznik przekonuje, że MPK stale szuka oszczędności.

- Jeśli chodzi o oszczędności, to cały czas o nich myślimy, cały czas dbamy o to, aby żadna złotówka się nie marnowała. Najlepiej to widać choćby po działaniach szefa, prezesa MPK Krzysztofa Balawejdera, który zmniejszył swoją pensję o 10%, zredukował ją - dodaje rzecznik.

Emocje wywołały też słowa prezesa MPK. Krzysztof Balawejder stwierdził, że pracownicy, którzy mogą odpokutować pracując w fundacji Weź Pomóż.

- Jest to absolutna nieprawda, można w tej sprawie pytać choćby szefa fundacji Jana Piątka czy pracowników którzy w tej chwili w fundacji pracują - zapewnia Sikora.

Możliwe, że był to tylko żart. Najwyraźniej jednak żart nieprzemyślany, szczególnie w świetle niedawnych słów prezesa MPK o jednej z zatrudnionych.

- Sprawdziłem. Pytałem pracowników, którzy są w tej chwili w fundacji, którzy pracują w fundacji Weź Pomóż. Żaden z nich, gwarantuję to, można zapytać ich, żaden z nich nie jest tam z powodu jakiejkolwiek kary. Wszyscy tam są dlatego, że po prostu chcą pomagać wrocławianom - dodaje Sikora.

Umieszczenie w pojazdach dozowników z żelem dezynfekującym mogłoby poprawić bezpieczeństwo podróżnych. Podobne rozwiązanie stosuje się w pociągach, ale nie w tramwajach i autobusach.

MPK jednak nie planuje instalacji dozowników. Rzecznik zapewnia, że pojazdy są czyste i regularnie myte, ale dozowniki dla pasażerów nie są potrzebne.

- Absolutnie nie ma takiego problemu, dlatego że w tej chwili, jak wiadomo, w Polsce wszyscy musimy poruszać się w maseczkach. Ludzie którzy wsiadają do autobusu mają maseczki, więc nie ma możliwości, że mogą nakasłać sobie na ręce. Nie ma takiej możliwości - stwierdza rzecznik MPK.

Słowa, nawet kontrowersyjne, to tylko słowa. Tymczasem finanse spółki i bezpieczeństwo podróżnych to realne problemy, które czekają na rozwiazanie.