- Dostałem informacje od właściciela lokalnej telewizji, że odebrał anonimową wiadomość o podłożeniu bomby w milickim szpitalu. Poinformowałem prezesa szpital, burmistrza  i starostę Milicza. Od razu zwołaliśmy sztab kryzysowy w placówce - mówi Andrzej Szandera, wiceprezes Milickiego Centrum Medycznego.

- Przyjechały wszelkie służby. Policja zaczęła przeszukiwać parter, dach i reszta budynku - dodaje Andrzej Oćwieja, prezes Milickiego Centrum Medycznego.

Gdy tylko władze szpitala dowiedziały się o ładunku, wezwały policję i straż pożarną. Służby przeszukały budynek i zweryfikowały kto, w tym dniu odwiedził placówkę. Udało się uniknąć  ewakuacji całego szpitala. 

- Z tą sytuacja szybko sobie poradziliśmy. Po działaniach policjantów i strażaków udało się ustalić, że podobne zdarzenia miały miejsce w szpitalu w Ostrowie Wielopolskim i Kaliszu - przyznaje wiceprezes. 

Sprawcą okazał się mieszkaniec Krotoszyna. Piotr Lech - Burmistrz gminy Milicz tuż po zdarzeniu był oburzony.

- Jakby mało było strachu związanego z koronawirlsem, to jeszcze alarm bombowy w milickim szpitalu. Zapytałem publicznie kim trzeba być, żeby w takiej sytuacji zrobić coś takiego - podsumowuje Piotr Lech, Burmistrz gminy Milicz.

Sprawca został zatrzymany i czeka na postawanie zarzutów.