- Sokół wędrowny to ptak drapieżny, który zasiedlany sztucznie przez człowieka, ma szansę odrodzić się i liczebnie zwiększyć swoją populację - mówi Bartłomiej Wiązowski, Wiceprezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.

Pierwszy pisklak wykluł się w środę 22 kwietnia, a drugi już dzień później. Przyrodnicy oceniają, że młode ptaki spędzą w gnieździe nawet do 6 tygodni, żeby później moc pod okiem rodziców nauczyć się samodzielnie polować. Pisklęta można oglądać przez cała dobę w internecie dzięki zamontowanej kamerze.

W sztucznym gnieździe zawieszonym na drzewie w lesie w okolicach Żmigrodu są jeszcze dwa jajka, których dogląda para sokołów: Zdenka i Borek. Te imiona nadali im w konkursie internauci. 

Projekt ratowania i zasiedlania sokołów jest wspierany przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Ma pomóc w ochronie ptaków, które są jednymi z najrzadszych gatunków w Polsce.

- Nowe lęgi potwierdzają, że sokoły wędrowne w Polsce i na Dolnym Śląsku, dzięki pomocy człowieka, znalazły dobre warunki do życia - tłumaczy Łukasz Kasztelowicz, Prezes Zarządu WFOŚiGW we Wrocławiu.

Fundusz już od kilku lat wspiera akcje pomocy sokołom w regionie. W ubiegłym roku udzielił on dotacji w wysokości ponad 100 tysięcy złotych. Jak mówi Bartłomiej Wiązowski, Wiceprezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu,tylko w 2019 roku sprowadzono łącznie 24 ptaki z Czech i krajowych hodowli na Dolny Śląsk. 

- W latach 60 ubiegłego wieku populacja tych zwierząt praktycznie wyginęła w skutek działalności człowieka - przez stosowanie pestycydów, zanieczyszczenie środowiska. Jestem przekonany, że akcja ratowania sokołów będzie rozwijała się nadal - dodaje Bartłomiej Wiązowski.

Pisklęta sokołów wędrownych można cały czas oglądać w internecie dzięki kamerze z transmisją na żywo.