O prymat na Dolnym Śląsku walczyły dwie drużyny, które w poprzedniej kolejce wygrały swoje mecze, robiąc krok w stronę utrzymania. Trener Urban, mając do dyspozycji tych samych piłkarzy, co w sobotę (kontuzje już wcześniej wyeliminowały Alvarinho, Romana i Kokoszkę), nie zdecydował się dokonać żadnej zmiany w zwycięskim składzie ze starcia z Ruchem. Piotr Stokowiec z kolei musiał poradzić sobie z brakiem zawieszonych za kartki Jagiełły, Tosika i kontuzjowanego Mazka.

Szybko dobrą formę sprzed paru dni potwierdziło Zagłębie. Najpierw groźny strzał posłał Woźniak, jednak zabrakło mu precyzji. W odpowiedzi jeszcze bliżej gola był Morioka, ale i jego strzał minął bramkę. Niestety, bardzo dokładny był Starzyński. Rozgrywający Miedziowych wyprowadził swój zespół na prowadzenie po kwadransie gry. "Figo", jak jest nazywany w Lubinie, popisał się dokładnym uderzeniem z rzutu wolnego.

Gospodarze byli konkretniejsi w swoich atakach i częściej zagrażali bramce Pawełka. Wyborną okazę do podwyższenia wyniku miał Nespor. Wyszedł sam na sam z bramkarzem Śląska, minął go i posłał piłkę do - wydawało się - pustej bramki. Wydawało się, bo niezwykłą interwencą popisał sie Pawelec, wybijając futbolówkę z linii bramkowej.

Na początku drugiej połowy, podobnie jak pierwszej, do ataku ruszyli podopieczni trenera Stokowca. Najpierw Piątek trafił w poprzeczkę, a minutę później po uderzeniu piłka po jego uderzeniu  w słupek! Piątek doskoczył jednak do dobitki i podwyższył prowadzenie lubinian, ustalając wynik meczu na 2:0.