- Zaczęło się dość prozaicznie. Biuro promocji Urzędu Miasta Wrocławia zgłosiło się do mnie o zaprojektoweanie i zrealizowanie kilku krasnali. Pierwszych figur było pięć i to były krasnale przy ul. Świdnickiej, Rzeźnik z Jatek, Pracz przy moście Piaskowym, Śpioch przy kościele garnizownowym - mówi Tomasz Moczek, artysta rzeźbiarz.

Tomasz Moczek studiował rzeźbę na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Choć krasnale, które dziś można zobaczyć na wrocławskich ulicach to jego autorski pomysł, to nie jest on jednym autorem figurek.

- To był mój pomysł. Ja zaproponowałem, żeby krasnale we Wrocławiu były wykonane z brązu, miały około trzydziestu centymetrów. Musiały się także komponować w miejskiej przestrzeni, dziś już tworząc całą mapę krasnali we Wrocławiu. Wtedy nadawano im unikalną historię - dodaje artysta.

Krasnale zanim stały się turystyczna atracką, były wykorzystane w ramach sprzeciwu wobec socjalistycznej władzy.

- W czasie stanu wojennego to zaczęło się od Waldemara Frydrycha, który wpadł na pomysł, żeby przy każdym antyrządowym napisie pojawiał się symbol krasnolutka - była to tak zwanan Pomarańczowa Alternatywa. Potem tę tradycję przejął Urząd Miasta Wrocławia, nadając mu nieco innego, niepolitycznego znaczenia - zdradza Juliusz Woźny z Centrum Historii Zajezdnia.

Krasnali dziś jest już blisko czterysta, jak powstaje oryginalna figurka?

- Znajdujemy miejsce i potem projektujemy. Kiedy projekt mamy wybrany, przechodzimy do modelowania najczęściej w wosku w skali rzeczywistej. Późniejsze etapu już wiążą się z gipsowaniem, odlewami. Na końcu cyzelka, patyna i montaż - podsumowuje artysta.

Od kilku lat we wrześniu odbywa się Wrocławski Festiwal Krasnoludków.