20 kwietnia Wojewoda Dolnośląski apelował do służb medycznych o to, aby zgłaszali się do pracy w szpitalach.

- Zgłosiłem się do lekarzy przez Dolnośląską Izbę Lekarską i do pielęgniarek przez Izbę Pielęgniarską o zjawienie się chętnych, którzy byliby gotowi do pracy w miejscach, gdzie będzie brakować białego personelu - mówi Jarosław Obremski, Wojewoda Dolnośląski.

Mimo apelu wciąż brakuje białego personelu, który potrafiłby obsługiwać specjalistyczny sprzęt medyczny m.in. respiratory. Profesor Krzysztof Simon twierdzi, że będzie to problem w momencie kiedy przybędzie pacjentów chorych na koronawirusa. 

- Brakuje pielęgniarek, o czym mówiłem już dwa miesiące temu, i anestezjologów, którzy mogliby obsłużyć sprzęt. To jest dramat, który się nasila i za chwile stanie się katastrofa, jeśli nie będzie pomocy ze strony pielęgniarek i lekarzy zdolnych do obsługi urządzeń - dodaje Prof. Krzysztof Simon, Ordynator I Oddziału Zakaźnego przy ulicy Koszarowej. 

Urząd Marszałkowski zapewnia jednak, że póki co personelu nie brakuje, a dyżury są planowane w taki sposób, aby każdy pacjent miał opiekę medyczną. 

- W szpitalach wojewódzkich dochodzi do ograniczenia działania pewnych oddziałów. Dzięki skutecznej i szybkiej reakcji dyrekcji pogotowia i wspólnym działaniom podejmowanym z personelem medycznym bardzo szybko udaje się stworzyć nową siatkę dyżurów tak, aby ta wartość jaką jest ludzkie życie była chroniona - tłumaczy Michał Nowakowski, rzecznik prasowy Marszałka Województwa Dolnośląskiego.

Chorych jednak cały czas przybywa. Na samym Dolnym Śląsku zakażonych jest ponad 1500 osób.