-Ogólnie jest bardzo przyjemnie, jest to miejsce spotkań. Blisko, w centrum Wrocławia, można sobie na kocu posiedzieć jeżeli jest miejsce- chwalą Zbyszek i Wiktoria, mieszkańcy Wrocławia

-Jak jest dobra atmosfera i fajni ludzie to zawsze jest przyjemnie- mówią Klaudia i Dominika, studentki z Wrocławia.

Wyspa słodowa jest wyjeta spod zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych.

-Pochodzę z kraju gdzie jest tolerowane picie alkoholu nad rzeką gdzie organizuje się pikniki- zauważają Graża i Aurelia, spacerujące mamy po Wyspie Słodowej.

Nie dla wszystkich jest to jednak rozrywka. Mieszkańcy okolicnzych kaminic zwracają uwagę na hałas, który trwa do późnych godzin nocnych, dużą ilośc śmieci i pijaną młodzież. Pani Małgorzata z Nadodrza spaceruje codziennie z psem. Sakrży się, na brak terenów zielonych w tej części miasta. Zostaje Wyspa Słodowa, na którą poza sezonem letnim można śmiało wchodzić, ale w lecie Pani Młgorzata już tu nie przychodzi. Opowiada, że boi i się o zdrowie swojego psa bo jest tu dużo śmieci i porozbijanych butelek. Podziwia służby sprzatające, przyznaje, że to ogrom pracy. 

-To się zaczyna od kwietnia. Masa śmieci, niebecznie jest to zbierać, butelki porozbijane często, zdarzają się strzykawki po narkotykach. Widzimy to wszystko bo to zbieramy- opowiada Darek z firmy porządkowej.

Dbająca o porządek firma sprzątająca Wyspę w sezonie letnim pracuje na trzy zmiany.

-Latem to cały czas ktoś jest na wyspie. Czy w nocy czy w dzień ludzie moga przyjść i pić. To jest taka nietypowa wyspa- dodaje Darek.

Na poważniejsze problemy na Wyspie Słodowej ciężko znaleźć rozwiązanie. Chodzi o dewastacje pobliskich hoteli, agresywne zachowania młodzieży, głośne grupy osób pielgrzymujące do pobliskiego sklepu z alkoholem.

Najmłodsi są najgorsi. Mają dostęp do używek, alkoholu, ale nie bardzo potrafią jeszcze z tego korzystać, nie mają granic- przyznają Wiktoria i Zbyszek.

Grażyna Łozowska, zarządca jednego z budynku opowiada, że imprezy są bardzo głośne, policja po jakimś czasie przyjeżdża do organizatorów z barek, ale mieszkańcom ciężko zgłosić przemieszczające się grupy ludzi. Przyznaje, że jest ich bardzo dużo.

Hotelarze zwracają uwagę na wpływ wizerunkowy dla miasta. Marek Matwijów z Hotelu Park Plaza opowiada, że kiedy na wyspie zbierze się dużo osób i wiele z grup ma swoje nagłośnienie to wszystkie te dźwięki roznoszą się po okolicy. Często dochodzi do sytuacji, że goście hotelowi są niezadowoleni i wyjeżdżają z nieprzyjemnymi wspomnieniami. Hotele tracą bo muszą dawać upust niezadowolonym klientom. Adam Wszendybył z Hotelu Tumskiego opowiada, że w sezonie zatrudniają dodatkowy personel odpowiedzialny za sprzątanie okolic hotelu w czasie weekendów kiedy na wyspie jest najwięcej ludzi. Płacą również za ochronę bo zdarzają się groźne sytuacje czy wtargnięcia na teren hotelu.

-Jesteśmy zakładnikami pomysłu działalności na wyspie- kwituje Matwijów.

Regionalny zarząd gospodarki wodnej we Wrocławiu w odpowiedzi na zgłoszenia, jako dzierżawiący tereny wodne planuje wprowadzić zapis do umów. Ma on doprecyzować przestrzeganie ciszy nocnej i zobowiązać dzierżawców do posiadania urządzenia do pomiaru głośności.

-Z uwagi na interwencje ze strony miasta, zamierzamy wprowadzić do wszystkich naszych umów aneksy, bądź zapis w umowach z nowymi dzierżawcami, który ma się przyczynić do większego komfortu korzystających bezpośrednio z tych obiektów jak i mieszkańców. Chcemy bardziej uszczegółowić korzystanie z tych miejsc po godzinie 22 kiedy jest cisza nocna- zapowiada Mariusz Przybylski Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu

Wszystkich cieszy miasto tętniące życiem. Mieszkańcom zależy jednak by to królestwo chaosu, jak nazywają wyspę, zmniejszyło dudnienie.