- Żywa szopka jest piąta, a orszak trzeci. Zwierzaków nam przybywa coraz więcej, ale także co roku coraz więcej osób przychodzi na Orszak Trzech Króli jesteśmy bardzo zadowoleni. Bardzo się cieszę, że mimo takiej pogody tyle mieszkańców przyszło - mówi Zdzisław Dobrzański, sołtys wsi Nadolice Małe.

Orszak Trzech Króli był oddolną inicjatywą mieszkańców.

- To jest praca i serce bardzo wielu ludzi, którzy się zaangażowali. To jest na prawdę piękne tutaj zwłaszcza w małych miejscowościach, kiedy widzę, jak ludzie się angażują. Za takie rzeczy gdzie indziej trzeba by było zapłacić pieniądze - objaśnia Ilona Czupta, prezes stowarzyszenia miłośników Nadolic Małych.

Tradycyjnie podczas święta trzech króli swoje dary złożyli w ofierze trzej mędrcy z odległych zakątków świata. W role jednego z króli wcielił się sam wójt Gminy Czernica.

- Na chwilę z wójta stałem się królem, ale już wracam do wójtowania. To jest element budowania integracji, historii, tradycji poprzez aktywny udział - dodał wójt gminy Czernica, Włodzimierz Chlebosz.

Najważniejsi jednak byli 6 stycznia nie wójt, sołtys oraz królowie tylko rodzina boża, która trzymała nowonarodzone dzieciątko Jezus.

- Czujemy się zaszczyceni, że mogliśmy odegrać tę rolę. Zawsze braliśmy udział tutaj w lokalnym Orszaku Trzech Króli - dodaje Ania, odgrywająca rolę Maryi.

Podczas Orszaku trzech Króli w Nadolicach Małych można było zobaczyć również rycerski zakon.

- Stroje, które Państwo widzicie jest to wygląd szat rycerski zakon korony polskiej św. Kazimierza Królewicza. Jesteśmy stowarzyszeniem kościelnym - wypowiada się Jan Lech Skowera z zakonu rycerskiego.

Orszak Trzech w gminie Czernica był kolorowy i żywy, a mieszkańcy okolicznych miejscowości dopisali mimo pochmurnej aury.