Początkowo związkowcy domagali się pensji 4000 zł dla motorniczych i kierowców oraz podwyżki dla reszty pracowników o 400 zł. MPK nie przystało jednak na pierwotną propozycję, na co związkowcy chcieli zareagować strajkiem. 

- Istotny jest efekt finalny. Środki się znalazły. W dobie dzisiejszego braku wykwalifikowanych pracowników na rynku, jest potrzebne aby być konkurencyjnym w naszej branży - mówi Waldemar Węgłowski ze Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej 

To już druga podwyżka dla pracowników MPK w tym roku. Tym razem nie obejmie ona prezesa i dyrektorów spółki. 

- Już w grudniu ubiegłego roku ogłosiliśmy podwyżki. Teraz mówimy tylko o kolejnych. To jest plan, który mieliśmy od początku. Powoli, sukcesywnie podnosimy wynagrodzenia naszych pracowników - tłumaczy Krzysztof Balawejder, prezes MPK.

Jak zapewnia MPK, pieniądze, które przeznaczono na podwyżki nie zmniejszą budżetu na zakup nowego taboru czy prace torowiskowe..