- Wśród wielu osób to nadal budzi niepokój. Wolą zostać w domach i pracować zdalnie. Zwłaszcza gdy widzą, jak inni nie przestrzegają nowych zasad - mówi Anna Drabek, coach pracy.

- Moi studenci przeprowadzili badanie na 430 osobach, którego jasno wynika, że blisko 1/3 mierzy się z objawami depresji. Wśród nastolatków to prawie połowa. Powinny nas zaniepokoić zmiany zachowania, które trwają więcej niż dwa tygodnie - dodaje dr Beata Rajba z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. 

Izolacja, którą nadal chce kontynuować wiele osób, to tylko jedna ze sfer społecznych zjawisk. W niektórych środowiskach można zauważyć początki stygmatyzacji lub wykluczenia społecznego, które są podyktowane przechodzeniem kwarantanny albo wykonywanym zawodem. Niezależnie od podłoża, wynika to ze strachu przed zarażeniem.

- Możemy mówić o wykluczeniu w przypadku grup, które rzekomo narażają zdrowie innych, czyli lekarze i cały biały personel, a także o osobach, które powróciły z kwarantanny - dodaje dr Rajba.

Pandemia z czasem wygaśnie, jednak zdaniem psychologów, pozostawi ślad na całym społeczeństwie. 

- Z jednej strony chcielibyśmy wrócić, natomiast ta sytuacja się na nas odbije i to będzie trwałe - tłumaczy dr Rajba.

W swojej pracy zauważyłam, że coraz więcej osób pyta o powrót do normalnych spotkań, bo w domach nie mogą swobodnie rozmawiać - zdradza coach Drabek.

- Grupa osób na pewno porzuci maseczki szybko będzie chciała się witać nie tylko podaniem dłoni, ale także uściskiem. Z drugiej strony na pewno będzie wyczuwalny dystans miedzy ludźmi - tłumaczy dr Anette Pereświet-Sołtan z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. 

W tym czasie eksperci zauważają wzmożone zainteresowanie pomocą ze strony specjalistów.

- Zdecydowaliśmy się na uruchomienie takiego telefonu wsparcia właśnie ze względu na sytuację. To się sprawdza, bardzo dużo osób dzwoni do nas i mówi, że nie radzi sobie z lekiem - podsumowuje dr Pereświet-Sołtan.

Z bezpłatnych konsultacji telefonicznych można skorzystać codziennie od 17:00 do 19:00, dzwoniąc pod nr 690 007 818.