Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Kobierzycach

Ochotnicza Straż Pożarna na terenie Gminy Kobierzyce powstała z inicjatywy mieszkańców już pod koniec lat 40. XX wieku. Początkowo jednostka była wyposażona w konne wozy pożarnicze i ręczny sprzęt gaśniczy. Na przestrzeni lat przechodziła wiele modernizacji. Dziś dysponuje nowoczesnym sprzętem pożarniczym. Obecnie jednostka w Kobierzycach liczy 16 aktywnych członków, którzy w każdej chwili są gotowi ratować ludzkie życie.

- Jesteśmy Ochotniczą Strażą Pożarną, więc jeśli ktoś zgłasza zdarzenie na numer alarmowy 998, stanowisko z Wrocławia załącza naszą syrenę alarmową i wtedy przybiegamy z domów, szybko się przebieramy i jedziemy na akcję - mówi Kamil Turecki, Naczelnik OSP w Kobierzycach.

Strażacy Ochotniczej Straży Pożarnej w Kobierzycach. Co ich motywuje?

Choć każdy członek Ochotniczej Straży Pożarnej swoją przygodę zaczynał inaczej, to łączy ich wspólny cel, który nadaje głębszego sensu.

- Dlaczego zostałem strażakiem ochotnikiem? Bo lubię pomagać ludziom. Od dziecka to było moim marzeniem i już tak zostało - zdradza Radosław Sidłowski z OSP w Kobierzycach.

- Swoją przygodę ze strażą zacząłem, gdy miałem 13 lat. Wtedy zobaczyłem ogłoszenie o naborze do jednostki i długo nie musiałem się zastanawiać. Od tamtej pory to kontynuuję. Gdy zaczynałem to oczywiście nie byłem brany na akcję, ale gdy tylko zawyła syrena, przybiegałem i pomagałem, jak tylko mogłem - dodaje naczelnik.

- Od małego było mi to wpajane przez tatę, który długo służył w jednostce. Już jako mała dziewczynka, w przeciwieństwie do koleżanek, które chciały być tancerkami czy piosenkarkami, marzyłam, by zostać strażakiem. Nadal chcę iść w tym kierunku - podsumowuje Wiktoria Korczak, najmłodsza działaczka w kobierzyckiej OSP.

W ubiegłym roku kobierzycka jednostka podjęła 109 akcji ratowniczo-gaśniczych, tylko dwa alarmy okazały się fałszywe.