22 października Trybunał Konstytucyjny zakazał aborcji z powodu trwałych i nieodwracalnych wad płodu. Na ulice w całej Polsce wyszli protestujący. Decyzja ta przyczyniła się do pogłębienia podziału na scenie politycznej. 

- Dwa lata temu mieliśmy do czynienia z pierwszą próbą buntu kobiet. To był marsz czarnych parasolek. Dwa lata minęły, a tutaj władza zdecydowała, że tym kobietom zrobi taki prezent w postaci praktycznego zablokowania możliwości przeprowadzenia legalnej aborcji w Polsce. To co się wydarzyło na ulicach w ostatnich dniach, nie dziwi — mówi dr Ryszard Kessler, politolog.

- Pseudotrybunał, który tak naprawdę w ogólne nie powinien istnieć, w ogóle nie powinien orzekać, wydał wyrok na kobiety. Ja rozumiem wszystkie kobiety, które wychodzą na ulice i protestują. I jestem tam z nimi — mówi posłanka Koalicji Obywatelskiej, Małgorzata Tracz.

- Kompromis aborcyjny jest wrażliwą sprawą i krok w którymkolwiek z kierunków, będzie wywoływał emocje, będzie wywoływał protesty. Więc oczywiście szkoda, że część uczestników protestów nie potrafi tego zrobić tak, żeby, wywołać kontrowersje to jest za mało powiedziane, nie obrazić katolików. Można to zrobić w taki sposób, że wyrażając jednocześnie swoje poglądy nie urazić drugiej strony — mówi Michał Kurczewski, Szef Klubu PiS Rady Miejskiej

- Wszyscy wiedzą, że jestem osobą wierzącą. Tym bardziej jestem poruszony tym, że godność i wolność, czyli podstawowe wartości kobiet są decyzją która jest, jak sądzę, nie tyle decyzją Trybunału Konstytucyjnego, co decyzją Jarosława Kaczyńskiego. Po pierwsze Jarosław Kaczyński osłabił autorytet Trybunały Konstytucyjnego, po drugie rozstrzygnięcie zapadło w czasie szaleńczej pandemii, która narasta w ogromny sposób. Po trzecie nie przeprowadzono żadnej dyskusji publicznej, żadnej dyskusji społecznej — mówi Rafał Dutkiewicz, były prezydent miasta, przewodniczący ruchu Nowa Nadzieja

- W środę kolejne protesty strajku kobiet, do którego przystępują również moi studenci, którzy mnie o tym informują. Wierzę, że kropla drąży skałę i że te protesty mają sens. Być może to jest jeszcze ten moment, kiedy władza zastanowi się nad tym, że to jednak jest krok za daleko — mówi prof. Patrycja Matusz z Instytutu Studiów Międzynarodowych

Manifestacje nie ustają, 28 października kobiety w ramach protestu nie idą do pracy.