Uszkodzenia widać w wielu miejscach i mieszkańcy obserwują kolejne pojawiające się pęknięcia. Uciekli, ale widzą, że budynek stoi i słyszą zapewnienia o możliwości bezpiecznego powrotu. Boją się wracać pod pęknięte sufity. Jeśli nawet jest bezpiecznie to martwi ich jeszcze jedna kwestia.

Pan Damian kupił mieszkanie 3 lata temu, było wyremontowane, co innego kamienica, która remont, jak pamiętają mieszkańcy był 30 lat temu.  

Zapytaliśmy Inspektora Nadzoru Budowlanego co mogło spowodować takie uszkodzenia.

Choć inwestor może źle ocenić sytuację i popełnić błąd przy pracach to mieszkańcy ze wspólnoty mieszkaniowej muszą naprawić swój budynek. Zostaną z tym sami, odwiedzi ich tylko konserwator zabytków by stwierdzić w jak skomplikowany i kosztowny sposób należy naprawić uszkodzenia bo kamienica jest w gminnej ewidencji zabytków jak wiele innych gdzie takie problemy występują. 

To podobna  relacja z wolnostojącej kamienicy, przy której budowany jest obiekt hotelowy po dawnej piekarni Mamut. Tam mieszkańcy już przyzwyczaili się do spękań i pokazują czym zalepili dziury. 

Choć podpisali porozumienie z inwestorem, który uszkodzenia ma naprawić to obawiają się, że budynek będzie jedynie odmalowany. 

Zgodnie z porozumieniem wspólnoty mieszkaniowe zrzekają się wszelkich roszczeń wobec inwestora. Mieszkańcy obu kamienic zostają sami ze strachem o życie i swój dobytek. Pytają jak to jest możliwe. 

Inwestorzy widocznie nie zawsze chcą być mistrzami w sztuce, ale to mieszkańcy będą odpowiadać za te błędy.