- Policjaci podejmowali interwencje związane z różnego rodzaju sytuacjami.  Interwencji było ponad 3100 to były sytuacje na drogach, ale również związane z zakłóceniem spokoju ciszy, bo i takie te zgłoszenia miały miejsce. Oczywiście mieliśmy na uwadze, że była to wyjątkowa nocy i witanie Nowego Roku i tutaj również przede wszystkim podejmowaliśmy działania, aby pouczyć takie osoby o zachowaniu odpowiednim o konsekwencjach prawny, jeżeli ta osoba stosowała się do tego, to kończyło się to na pouczeniu - mówi podisnp. Krzysztof Zaporowski z Wojewódzkiej Komendy Policji we Wrocławiu.

Jeśli chodzi o sytuację na dolnośląskich drogach, tutaj także policjanci mogą odetchnąć z ulgą.

- Na szczęście podczas tych dwóch dni doszło tylko do dwóch wypadków drogowych, w których ucierpiały 4 osoby - 4 osoby zostały ranne. Na szczęście nikt nie zginął i to na pewno jest pozytywna informacja, że te apele, które były prowadzone, spowodowały to że ludzie bezpiecznie dostosowali prędkości do panujących warunków atmosferycznych. Niestety wciąż duża liczba osób wsiada za kierownicę swoich samochodów po alkoholu. W ciągu dwóch dni policjanci zatrzymali 40 nietrzeźwych kierowców - dodaje Zaporowski.

Dla Wojewódzkiej Straży Pożarnej ta noc była wyjątkowo pracowita. Niepokojąca w tym wypadku jest liczba interwencji, która w porównaniu do zeszłego roku znacząco wzrosła.

- Ostatnie godziny starego roku i początek Nowego Roku strażacy na Dolnym Śląsku wyjeżdżali do różnego rodzaju zdarzeń ponad 240 razy. Z czego 157 razy były to pożar,  67 razy miejscowe zagrożenia, w których poszkodowane zostało 8 osób i 17 razy były to alarmy fałszywe.To, co nas przeraża po tej nocy sylwestrowej to, że wzrosła liczba pożarówlawinowo. W tamtym roku mieliśmy ich 68 w tym roku, tak jak już wspomniał, aż 157. Z czego to wynika? Tutaj jest prosto - nieostrożność lub łamanie podstawowych zasad bezpieczeństwa właśnie przyczynia się do tego - zdradza mł. bryg. Daniel Mucha z Komendy Wojedódzkiej Straży Pożarnej.

Dla mieszkańców jednego z osiedli na wrocławskim nadodrzu  sylwestrowa zabawa mogła zakończyć się tragicznie. Izabela Duchnowska opowiada o akcji gaszenia samochodu, którymógł zapalić się od środków pirotechnicznych

- Muszę powiedzieć, że mieszkańcy działają bardzo nierozważnie Nadodrzańskie podwórka są bardzo duże, ale to podwórko akurat jest bardzo małe. Nie wjedzie tu żadna straż pożarna bo po prostu nie ma którędy, wjazd jest za wąski. Takich podwórek jest tu sporo nie ma też żadnego oświetlenia, nie jest bezpiecznie. No i co się wydarzyło po prostu samochód został spalony. Przed samochodem leżały zużyte fajerwerki i oczywiście to jest tylko teoria, ale bardzo prawdopodobne odpalenie ich półtora metra od samochodu mogło się przyczynić do do tego pożaru - opowida Izabela Duchnowska.

Przywitanie Nowego Roku nadal wiąże się z brakiem rozsądku i rozwagi.