- Wybory nie odbędą się 10. maja, to wiemy do czasu, kiedy media opublikowały treść komunikatu wspólnego Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina, że wybory ulegną przesunięciu - informuje politolog, doktor Ryszard Kessler.

Ta skomplikowana sytuacja może budzić niepokój.

- Przepisy wyborcze w ogóle nie mówią o sytuacji, która ma dzisiaj miejsce. Czytamy w tych przepisach, że jakiekolwiek zmiany w prawie wyborczym i w trybie przeprowadzania wyborów powinny zostać dokonane z sześciomiesięcznym wyprzedzeniem - dodaje politolog.

- Moim zdaniem Sąd Najwyższy w najbliższym czasie unieważni te wybory. Marszałek Sejmu ogłosi termin nowych wyborów - wyjaśnia bezpartyjny radny miejski z klubu PiS, Mirosław Lach.

- Najważniejszy akt demokratyczny, jakim niewątpliwie są wybory prezydenckie, parlamentarne, właściwie każde wybory, w demokracji są nie iluzorycznym świętem, nie świętem po to żeby się pławić w jego aurze rozrywki, tylko to jest święto odpowiedzialności. I w tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, że dwóch szeregowych posłów, mam na myśli oczywiście Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina, obaj panowie w trakcie debaty prezydenckiej, co jest nieprawdopodobne, podjęli decyzję o tym, że wybory w Rzeczpospolitej się nie odbędą. I tę odpowiedzialność usiłowali przerzucić na Sąd Najwyższy - przekonuje Krzysztof Mieszkowski, poseł na Sejm z Koalicji Obywatelskiej.

- Cała przyszłość legislacyjna w Rzeczpospolitej została uwięziona przez dwóch polityków. Czegoś podobnego chyba w ostatnich latach w Europie nikt nie wiedział. My przeżywamy to w sposób bardzo dramatyczny - dodaje poseł.

- Według mnie jest ogromny chaos w tej chwili. Chaos, który nie powinien przy takich wyborach następować i towarzyszyć tak ważnej sprawie jaką są wybory Prezydenta Rzeczpospolitej Polski - mówi Dominik Kłosowski, wrocławski radny z SLD.

Jednym z rozwiązań byłoby przeprowadzenie głosowanie korespondencyjnie. Ta metoda budzi jednak wątpliwości.

- Kiedy ktoś otwiera tą kopertę, te wybory już nie są tajne, bo może w tym samym momencie otworzyć drugą kopertę i zobaczyć jak ja zagłosuję - zaznacza radny Kłosowski.

Dlatego zdaniem części radnych dobrym rozwiązaniem byłoby przesunięcie wyborów na późniejszy termin.

- Ja, jako człowiek lewicy uważam, że te wybory powinny odbyć się w zupełnie innym terminie. Powinien zostać wprowadzony stan klęski żywiołowej i po tym stanie klęski żywiołowej, w konstytucyjnym terminie, czyli 90 dni po tym stanie, wybory mogłyby się odbyć w normalny sposób - podkreśla swoje stanowisko radny SLD.

- Przygotować te wybory w sposób, który nie będzie budził kontrowersji i wszyscy Polacy będą czuli, że ich głos jest ważny i policzony, dzięki czemu w najbliższych latach, ktokolwiek zostanie Prezydentem, ten wybór nie będzie podważany. Taki wewnętrzny spór osłabiłby nas nie tylko wewnętrznie, ale także na arenie międzynarodowej - zaznacza Robert Grzechnik, radny miejski z Partii Korwin.

- Dzięki temu, że przełożymy wybory, także być może mniej osób narazi się na niebezpieczeństwo przenoszenia wirusa - dodaje radny Grzechnik.

Sytuacja jest bardzo złożona i dla części wyborców po prostu niezrozumiała. Pozostaje czekać na ogłoszenie nowego terminu wyborów.