- Jest to wydarzenie, które ściąga pasjonatów z całego kraju i świata. W tym roku przyjechało do nas 400 konstruktorów z 300 robotami z 10 państw, w tym takich egzotycznych, jak Mongolia i Meksyk, czy bliższych, jak Niemcy, oraz Czechy - mówi Mateusz Michalak, prezes koła naukowego robotyków Konar.

- Myślę, że jest to świetne wydarzenie. Przyjechałem tutaj ze Szwecji. Cieszy mnie to, że tyle młodzieży i dzieci jest zainteresowanych robotyką i robotami - dodaje Fredrik Hendgren, konstruktor robotów.

Zawodnicy podczas zawodów zmagali się w 18 konkurencjach. Największym zainteresowaniem cieszyły się roboty combat i leanfolowery roboty, które poruszają się po czarnej lini. Urządzenie samo, jak najszybciej musi przejechać trase i nie wypaść z niej. Impreza Politechniki Wrocławskiej i koła Konar bardzo sie rozrosła od pierwszej edycji.

- Mam ciarki na plecach. Już 12 lat temu studenci marzyli o takiej imprezie z takim rozmachem w Hali Stulecia. Wtedy mówili, że to niemożliwe może za 10 lat, a teraz te słowa okazały się prorocze - komentuje Robert Muszyński, opiekun koła naukowego robotyków Konar.

Oprócz zawodów robotów na zwiedzających czekały inne urządzenia z dziedziny elektroniki, automatyki i robotyki między innymi łaziki marsjańskie.

- Przyjechaliśmy razem z łazikiem Legendary 7 Twardowsky. W tym momencie kolega z teamu kieruje naszym urządzeniem. Jest to prototyp łazika, który wykonujemy na zawody do USA - mówi Ola z Politechniki Rzeszowskiej.

- Zajmujemy się dystrybucją robotów przemysłowych. Tu mamy autonomiczny wózek, który służy do przewozu części, ale są też modele do przewozu na przykład palet - dodaje Kamil z firmy Astor.

Najmłodsi podczas robotic areny mogli poznać historie robotów, a także nauczyć się zbudować własne urządzenie oraz mieli możliwość sterowania robotami.