Tak, znakomity pomysł. Absolutnie nie zagraża dębom. Torowisko jest w jednym miejscu i obok rosną dęby. Trzeba pamiętać, że w tej chwili było tak, że obok tych dębów był tłuczeń, a teraz będzie trawa i humus czyli ziemia - mówi Tomasz Sikora, rzecznik MPK.

Zarząd Zieleni Miejskiej również uważa, że to dobre rozwiązanie. Mieszkańcy twierdzą jednak, że ta inwestycja nie jest zgodna z przepisami. 

Zaniepokoił nas - z Pawłem Kisielem, który jest zoologiem i również mieszka na Biskupinie - sposób zabezpieczenia drzew. Ponieważ jest to moja praca, mogłam się temu przyjrzeć bardziej zawodowo. Przeszliśmy się i niestety, drzewa okazały się zabezpieczone połowicznie - zauważa Ewa Domańska, architektka krajobrazu i administratorka grupy „Zieleń Wrocławska”.

Sprzęt pracujący przy remoncie zostawiał pod drzewami ciężkie podkłady, ubijając tym samym ziemię wokół nich.

W trakcie rozmów z budowlańcami ustaliliśmy, że w ogóle nie mają żadnego planu na to, żeby zabezpieczyć jakoś te drzewa bardziej. W ogóle nie widzieli, o czym my mówimy, czyli nie zostali przeszkoleni, ani nikt im nic nie wytłumaczył - dodaje Domańska. 

Grupa aktywistów, podczas pobytu na placu budowy, powstrzymała zniszczenie jednego z drzew. Mieszkańcy Biskupina są do nich mocno przywiązani, stąd też decyzja o interwencji. Po nagłośnieniu spraw na jednym z portali społecznościowych, rzecznik spotkał się z mieszkańcami zapewnił, że pracownicy będą działać zgodnie z Kartami Ochrony Drzew. Zawisły one drzewach, choć nie wszystkie w odpowiednich miejscach. Zdaniem ekspertów są pewne nieścisłości.

Tam są pewne zaniedbania, wynikające z tego, że na pewno w obrębie zasięgu systemu korzeniowego tych dużych, potężnych drzew nie powinny być gromadzone materiały. Chodzi tu przede wszystkim, że te stare torowiska są gromadzone piętrowo - stwierdza prof. Przemysław Bąbelewski z Uniwersytety Przyrodniczego we Wrocławiu. 

Oprócz tego zauważyć można odsłonięte systemy korzeniowe. Fachowcy podkreślają jednak, że zielone torowisko to dobry pomysł, jeżeli jego budowa prowadzona jest zgodnie z procedurami ochrony roślin.

Sprawa zielonego torowiska dzięki interwencji mieszkańców jest więc cały czas w toku. To, czy ostateczne rozwiązanie będzie korzystne zarówno dla pasażerów, MPK i samych drzew okaże się po zakończeniu inwestycji, które planowane jest na wrzesień tego roku.