Pandemia koronawirusa sprawiła, że dużo osób zrezygnowało z korzystania z transportu zbiorowego, co z kolei odbija się na sytuacji przewoźników. W ciągu doby z około 300 pociągów pozostało zaledwie sto.

- Tak małej ilości przejazdów nie było nigdy w historii naszej spółki i niestety cierpią na tym wszyscy. Zarówno pasażerowie, jak i my sami, czyli pracownicy Kolei Dolnośląskich - mówi Bartłomiej Rodak, rzecznik prasowy Kolei Dolnośląskich.

Frekwencja w pociągach w najgorszym momencie wynosiła tylko 10% tego, ilu pasażerów korzystało z przewozów przed pandemią. Koleje Dolnośląskie wychodzą jednak na przeciw szczególnie tym, którzy dojeżdżają do pracy. Przy zakupie miesięcznego biletu sieciowego pasażer otrzyma także 20 maseczek.

- Cena biletu miesięcznego sieciowego została obniżona z kwoty 369 złotych do 249 złotych obecnie. Zamysł tutaj był taki, żeby na każdy dzień tygodnia, a zakładamy, że jest 20 dni roboczych, jedna maseczka była przekazana dla takiej osoby - dodaje Bartłomiej Rodak, rzecznik prasowy Kolei Dolnośląskich.

Każdy z konduktorów jest wyposażony w terminal płatniczy, więc za bilet można zapłacić bezgotówkowo.

- Umowę w tym zakresie podpisaliśmy jeszcze w pierwszej części lutego. To był jeszcze moment, w którym nikt nie myślał o tym, co nas spotka za kilka tygodni. To jest działanie spółki wynikające z konieczności dostosowanie się do wymogów współczesności - zaznacza Bartłomiej Rodak, rzecznik prasowy Kolei Dolnośląskich.

Pociągi Kolei Dolnośląskich po przyjeździe na bazę są dokładnie dezynfekowane. Na stacjach nie trzeba używać przycisków, aby otworzyć drzwi, a w środku pociągów znajdują się płyny dezynfekujące, z których można skorzystać.

- Mamy tutaj sto procent gwarancji pod tym wzlędem. Nawet jeśli podróżowały niby osoby zarażone, pociągi są przy kolejnym wyjeździe w trasę bezpieczne - tłumaczy Bartłomiej Rodak, rzecznik prasowy Kolei Dolnośląskich.

Dodatkowo konduktorzy dbają o przestrzeganie procedur bezpieczeństwa.